Wiadomości

Sobotni poranek w ostatnim dniu września należał do juniorów B Cartusii 1923. Zapowiadał się ciekawy mecz i twarda walka gospodarzy, bo niepokonanego do tej pory lidera tabeli - GKS Przodkowo - nie można lekceważyć. Okazaliśmy się jednak mało gościnni, bowiem w tym meczu, kartuscy juniorzy zgotowali nam prawdziwy festiwal bramek!

     
 

6 : 0

(2:0)

Przodkowianie nie podchodzili do spotkania bez pewnych obaw, bowiem w dzisiejszym meczu zabrakło w ich składzie kilku czołowych zawodników. Wynik pierwszej połowy rozstrzygnął się już w pierwszej kwarcie meczu. W około 18 minucie Iwo Goll w pięknym stylu zdobywa prowadzenie dla Cartusii. Najpierw wyprzedził obrońców i bramkarza Przodkowa, a na koniec "dokłada" nogę do piłki precyzyjnie wystawionej przez Gabriela Hirsza zaskakując bramkarza silnym strzałem. Chwilę potem dała się odczuć nerwowa sytuacja w zespole gości. Po faulu w polu karnym Przodkowa na Szymonie Poroszewskim rzut karny pewnie wykonał Sebastian Wroński  - i mamy 2:0. Choć gra od tej pory była już bardziej ostrożna to goście nie odpuszczali tempa gry. Do końca pierwszej połowy wynik się już nie zmienił.

Początek drugiej połowy w wykonaniu juniorów Cartusii to przewaga gry defensywnej na własnej połowie. Kilkukrotne kontry naszych zawodników nie były wystarczająco skuteczne. Tak było do około 55 minuty meczu, samodzielna szarża Oskara Adamczyka pozwoliła na szybkie przeniesienie ciężaru gry pod pole karne Przodkowa. Podanie na prawą stronę do Łukasza Konkola rozciągnęło na chwilę obronę gości. Potem dobre oddanie piłki na środek z powrotem na nogę Oskara i mamy 3 bramkę! Warto dodać, że Łukasz Konkol zaliczył w tym meczu 3 doskonałe asysty. Już chwilę później, po przecięciu podania przodkowian poprowadził kolejną kontrę.  Po zagraniu piłki do Gabriela Hirsza, ten wykorzystuje okazję do zmiany wyniku na 4:0.

Trener naszych juniorów Karol Cichoń wprowadził na boisku kilka zmian, których do końca meczu  mieliśmy aż 7. W zespole Cartusii 1923 zaczęły pojawiać się nowe siły. Pojawił się między innymi znany z dynamiczności i przyspieszenia Przemek Sarach. Podczas jednej z akcji, po asyście Łukasza Konkola, Przemek strzelił z około 12 metra. Bramkę Przodkowa uratowało spojenie lewego słupka i poprzeczki. Jednak odbitej piłki nie zmarnował Szymon Poroszewski, który kolanem umieścił piłkę w siatce przeciwników.

Na zakończenie, około 5 minut przed końcem spotkania Sebastian Wroński z lewej strony dośrodkowuje w okolice pola karnego Przodkowa. Kozłująca piłka minęła obrońców i dostała się pod nogi Przemka Saracha, który najpierw szybkim sprintem w pole bramkowe, a potem silnym strzałem na długi słupek mocno zaskoczył zarówno obrońców jak i bramkarza Przodkowa. Do końca meczu pozostało już niewiele czasu i straty przodkowian były już nie do odrobienia.