W inaugurującym rozgrywki IV ligowe meczu Cartusia 1923 Kartuzy podejmowała na własnym boisku Bytovię Drutex II Bytów, którą pokonała 3:2 (2:0). Wszystkie trzy bramki dla Cartusii zdobył Mateusz Niedźwiecki. Mecz miał dwa oblicza. Po ładnej pierwszej połowie, w której bezprzecznie dominowaliśmy na boisku, w drugiej było już nieco gorzej i pozwoliliśmy doprowadzić do remisu. Najważniejsze jednak, że udało się strzelić zwycięską bramkę i z kompletem punktów otworzyć nowy sezon. Szersza relacja, zdjęcia i protokół meczowy w rozwinięciu ....

Mecz rozpoczął się od dwóch rzutów rożnych dla gości z Bytowa, z których na szczęście nic groźnego nie wynikło. Potem inicjatywę przejęła już Cartusia, która częściej była przy piłce i grając atakiem pozycyjnym częściej gościła pod bramką przeciwnika. W 20 minucie mogliśmy oglądać pierwszą groźną akcję bramkową Cartusii, w której strzał naszego zawodnika z pola karnego z trudem obronił stojący na linii bramkowej golkiper Bytovii Łukasz Pupkalipiński, który odbił piłkę przed siebie, ale dobiegającego na dobitkę nowego kapitana naszej jedenastki Marcina Dampca uprzedził w ostatniej chwili wracający obrońca gości. W 30 minucie po pięknej dwójkowej akcji na połowie rywala dwóch naszych piłkarzy Mateusza Niedźwieckiego i Marcina Dampca Cartusia objęła zasłużone prowadzenie 1:0. W akcji tej po zagraniu Marcina Dampca, Mateusz Niedźwiecki przejął piłkę i podprowadził ją bliżej pola karnego gości i strzałem z okolic  linii 16 metra w krótki róg nie dał żadnych szans bramkarzowi gości, który nie reagując w ogóle wpadającą przy słupku do siatki piłkę odprowadził tylko wzrokiem. Minutę później Kartuzjanie ponownie zaatakowali i bliscy byli podwyższenia wyniku. W sytuacji tej, po wrzutce z boku w pole karne gości w dobrej sytuacji znalazł się Marcin Dampc, który przyjmując piłkę na pierś z jednoczesnym wyjściem na sytuację sam na sam z bramkarzem został od tyłu powalony na ziemię, przez nabiegającego na niego, goniącego go obrońcę i przy ewidentnym wydawałoby się faulu sędzia główny nie podyktował ewidentnego karnego pozwalając grać dalej. Była to pierwsza i niejedna krzywdząca naszych piłkarzy decyzja sędziego w tym meczu. Mimo tego Cartusia nie zwolniła tempa. W kolejnej  minucie potężną „bombę” z 17 metra Mateusza Niedźwieckiego, który ewidentnie w tym meczu miał ciąg na bramkę, odbił stojący na linii strzału jeden z obrońców Bytovii. Piłka po strzale tym zmierzała już do bramki i wydawało się, że wpadnie do siatki, ale ostatecznie odbiła się od stojącego na 5 metrze obrońcy i wyleciała poza pole karne. W 45 minucie Kartuzjanie podwyższyli w końcu prowadzenie i na tablicy wyników zrobiło się 2:0. Była to kolejna bardzo ładna akcja Cartusii, którą rozpoczął młody, 17 letni wychowanek Kacper Paninski, który w narożniku pola karnego gości minął obrońcę i zagrał bliżej środka do Marcina Dampca, a ten z pierwszej piłki przedłużył zagranie wzdłuż linii pola karnego do nadbiegającego z boku Mateusza Niedźwieckiego, który technicznym strzałem z pierwszej piłki w kierunku dalszego rogu umieścił piłkę w siatce pod poprzeczką bramki. Kolejny raz bramkarz gości nie miał nic do powiedzenia. Bramka na 2:0 udokumentowała tylko zdecydowaną przewagę naszej drużyny w tej części meczu. Chwilę później sędzia główny dał sygnał do zejścia na przerwę.

Początek drugiej połowy rozpoczął się najgorzej jak tylko mógł. Już w pierwszej akcji tej części gry do wrzuconej w nasze pole karne piłki dobiegli obrońca Cartusii Piotr Sienkiewicz oraz napastnik gości Krzysztof Kropidłowski. Pierwszy do piłki dopadł zawodnik Cartusii, a próbujący przejąć piłkę napastnik gości w trakcie przepychania się z naszym obrońcą upadł na ziemię, a sędzia główny z wiadomych tylko sobie powodów odgwizdał karnego. Do „jedenastki” podszedł jeden z bardziej doświadczonych zawodników Bytovii 26 letni Tomasz Galikowski, który mocnym strzałem, co prawda w środek bramki, ale pod porzeczkę zmniejszył rozmiary porażki i na tablicy wyników zrobiło się 2:1. Decyzja sędziego była drugą, bardzo rażąco krzywdzącą nasz zespół decyzją, albowiem w tej sytuacji nikt nie widział tam przewinienia poza sędzią głównym. Szkoda, że nie można było skorzystać z systemu powtórek VAR (Video Assistant Referee). Sytuacja ta była bowiem kolejnym przykładem wypaczania wyników sportowych przez sędziów i potwierdzeniem, że system VAR jest jak najbardziej potrzebny i uzasadniony. Tak czy owak strzelona bramka dodała wiatru w żagle piłkarzom Bytovii, a naszym zawodnikom podcięła jakby skrzydła. Goście uwierzyli, że mogą jeszcze wywieźć z Kartuz korzystny wynik i trochę mocniej zaatakowali.  Po chwili udało się jednak ostudzić emocje i z powrotem wrócić do gry naszym piłkarzom. W 56 minucie po prostopadłym zagraniu w pole karne Bytovii do piłki dopadł strzelec dwóch bramek do tej pory dla Cartusii Mateusz Niedźwiecki, który znalazł się w sytuacji sam na sam. Zawodnik ten nękany przez wracającego za nim obrońcę uderzył po krótkim rogu sprzed wychodzącego z bramki golkipera Bytovii, ale piłka trafiła tylko w boczną siatkę. Szkoda tej niewykorzystanej sytuacji, bo było to dobra okazja, żeby ponownie podwyższyć prowadzenie i uspokoić grę. W 64 minucie mocny strzał Bytovii z 25 metra broni bramkarz Cartusii. Bardzo szybko lecąca po tym strzale piłka poleciała jednak w środek bramki i pewnie została złapana przez naszego bramkarza. Niestety w 72 minucie goście doprowadzają już do remisu. W sytuacji tej wrzuconą w nasze pole karne piłkę na 20 metr wybijają jeszcze obrońcy Cartusii, ale futbolówka spadła wprost na nogę nabiegającego tam Mariusza Szmidtke, który bez zastanawiania się uderzył z pierwszej piłki i choć nie był to jakiś mocny strzał, to piłka wpadła do naszej bramki zaskakując broniącego naszych barw Artura Babińskiego, który praktycznie nie zareagował. Niestety z prowadzenia 2:0 zrobiło się 2:2. Goście oskrzydleni wyrównaniem ruszyli z większym impetem i w 82 minucie bliscy byli zdobycia kolejnej bramki dającej im prowadzenie. Na szczęście strzał jednego z napastników gości z lekkiego kąta z okolic 10 metra od naszej bramki efektywną i co najważniejsze efektowną paradą obronił Artur Babiński, który zmierzającą w okienko bramki piłkę, zdołał sparować na róg. Trzy minuty później sprawy w swoje ręce wziął kolejny raz bardzo  skuteczny w tym meczu Mateusz Niedźwiecki. Zawodnik ten znajdując się z piłką w polu karnym Bytovii i mijając obrońcę gości zbiegł z futbolówką bliżej środka i mocnym strzałem z 14 metra w krótki róg dał upragnioną bramkę Cartusii, którą wyprowadził na prowadzenie 3:2. Bramką tą Mateusz ustrzelił w tym meczu hat tricka i dzięki jego niezwykłej skuteczności dał Cartusii pierwsze zwycięstwo w nowym sezonie.

Składy drużyn :

Cartusia :

Babiński- Iwański, Bielicki, Adamkiewicz, Sienkiewicz, Paninski (60’ Leszkiewicz), Toporek (76’ Wołoszyk), Siłkowski, Giec, Niedźwiecki- Dampc (kpt.);

Rez.:

Małkiński- Chudy, Piór, Raulin, Leszkiewicz, Sierszyński, Wołoszyk;

Bytovia Drutex :

Pupkalipiński- Błaszkowski, Brozis, Galikowski, Kaba, Jeżewski (63' Czapiewski), Kropidłowski, Urbański (73' Cecot), Wolski, Zagdan (83' Gostomski), Szmidtke;

Rez.:

Gostomski, Cecot, Czapiewski, Kamiński, Szymanowski, Wdowiak;

Bramki :

1:0 Niedźwiecki (30’), 2:0  Niedźwiecki (45’), 2:1 Galikowski (k. 46’), 2:2 Szmidtke (72’), 3:2 Niedźwiecki (85’);

Kartki :

Cartusia : Toporek (ż), Siłkowski (ż);

Bytovia : Urbański (ż), Błaszkowski (ż), Zagdan (ż);

Sędziowie :

Sebastian Marciniak- główny;

Andrzej Szerszeń- asystent nr 1;

Piotr Chacuk- asystent nr 2;

Zdjęcia z meczu :