Piłkarze IV ligowej Cartusii 1923 Kartuzy w kolejnym spotkaniu, które odbyło się w Karsinie ulegli miejscowej Gwieździe 2:3, choć do przerwy wygrywali 2:1. To niestety nie jedyna zła wiadomość z tego spotkania, bo najgorsze są okoliczności w jakich do porażki tej doszło i zachowanie bramkarza Cartusii (szerzej w rozwinięciu). Bramki dla Kartuzjan strzelali Dominik Bucholc i Omar Tall. Po dzisiejszej porażce sytuacja niebiesko-biało-czarnych w kontekście utrzymania lidze niestety jest coraz gorsza….

Mecz rozpoczął się bardzo źle, albowiem już w 2 minucie gospodarze objęli prowadzenie 1:0. W sytuacji tej rozgrywaną przez kapitana Cartusii Marka Dawidowskiego piłkę w okolicach środka boiska przejęli piłkarze Gwiazdy, po czym szybkim prostopadłym zagraniem uruchomili wychodzącego na pozycję  Mateusza Karolczyk, który dobiegając do piłki znalazł się w polu karnym i stanął oko w oko z bramkarzem Cartusii Piotrem Bachem. Niestety nie zmarnował tej sytuacji albowiem szpicem buta posłał piłkę obok próbującego interweniować golkipera Cartusii i piłka wpadła do siatki. Po stracie bramki do odrabiania strat wzięli się niebiesko-biało-czarnych, którzy przejęli inicjatywę i stworzyli kilka wyśmienitych okazji do zmiany niekorzystnego rezultatu. Najpierw strzał Marcina Adamkiewicza z pola karnego, po którym piłka trafiła w boczną siatkę. Potem kolejna akcja Cartusii w polu karnym gospodarzy i ładny strzał Artura Bodalskiego, ale i tym razem piłka o centymetry minęła słupek bramki. Kolejne dwie akcje bramkowe, to wrzutki z rzutu rożnego Dominika Bucholca i strzały głową z okolic 7 metra Marka Dawidowskiego a potem Macieja Jankowskiego, po których w obu przypadkach piłka o centymetry minęła poprzeczkę. W 34 minucie Kartuzjanie dopinają w końcu swego i doprowadzają do remisu 1:1. W tej sytuacji rzut wolny z okolic 25 metra wykonywał Dominik Bucholc, który uderzył na bramkę. Płasko lecąca obok muru piłka skozłowała przed bramkarzem gospodarzy Sebastianem Kartuszyńskim i przelatując mu po rękach wturlała się do siatki. Na pewno nie była to udana interwencja bramkarza Gwiazdy, która z pewnością obciąża jego konto.  W 43 minucie Kartuzjanie zasłużenie wychodzą na prowadzenie 2:1. W sytuacji tej piłkę na połowie rywala przejął Robert Radomski, który od razu popędził w kierunku bramki gospodarzy. Znajdując się przed polem karnym idealnie zagrał do nadbiegającego z boku Artura Bodalskiego, który ładnym płaskim zagranie posłał piłkę przed bramkę, a tam obrońców Gwiazdy uprzedził Omar Tall, który z bliskiej odległości strzałem pod poprzeczkę dał prowadzenie niebiesko-biało-czarnym. Wynikiem 2:1 dla Cartusii zakończyła się pierwsza połowa i było to zasłużone prowadzenie gości.

Druga odsłona rozpoczęła się także lepiej dla gospodarzy, albowiem już w 49 minucie stworzyli sobie dobrą okazje do wyrównania, ale na szczęście po wrzutce piłki z boku pola karnego przed bramkę Cartusii strzał jednego z piłkarzy Gwiazdy z okolic 8 metra okazał się niecelny a piłka poleciała wysoko nad poprzeczką. Potem kolejne dwie sytuacje bramkowe stworzyli już Kartuzjanie i bliscy byli podwyższenia wyniku. Najpierw Marek Dawidowski kolejny raz w tym meczu strzałem głową po rzucie rożnym pomylił się nieznacznie, gdyż piłka o centymetry minęła słupek bramki. Była to bardzo dobra okazja do zdobycia trzeciej bramki, bo tym razem nikt obrońcy Cartusii nie przeszkadzał i miał dużo czasu, aby lepiej przymierzyć i skierować piłkę do siatki. Potem „potężną bombę” na bramkę Gwiazdy wypuścił z okolic 22 metra Marcin Adamkiewicz, ale  zmierzającą w okienko bramki piłkę efektowną interwencją obronił golkiper Gwiazdy, który wyciągnął się jak struna i sparował piłkę na róg. W ostatnim kwadransie meczu piłkarze Gwiazdy nie mając już nic do stracenia ruszyli jeszcze mocniej na bramkę Kartuzjan. Od tego okresu częste wrzutki w pole karne Cartusii sprawiały nieco kłopotów obrońcom Cartusii, ale do pewnego momentu udawało się rozbijać te ataki i wybijać piłki. Niestety w 86 minucie nie udało się już wybić wrzuconej w pole karne piłki i gospodarze doprowadzili do remisu. W tej sytuacji piłkę z prawej strony pola karnego Cartusii przejął Mateusz Karolczyk, który minął obrońcę Cartusii Artura Bodalskiego i spod linii końcowej idealnie zacentrował na 5 metr przed bramkę niebiesko-biało-czarnych. Tam nabiegający na piłkę Patryk Drewek uprzedził obrońcę Cartusii Pawła Szejko i ładnym strzałem głową pokonał bramkarza Cartusii. Niestety w sytuacji tej cały blok defensywny Kartuzjan nie dał z siebie wszystkiego, aby zapobiec utracie bramki. Najpierw zbyt bierna postawa bocznego obrońcy Cartusii, który łatwo dał ograć się przy linii bocznej pola karnego i dopuścił do dośrodkowania nie próbując zablokować tej wrzutki, a potem drugi z bocznych obrońców znajdujący się na zamknięciu akcji dał uprzedzić się napastnikowi gospodarzy i pozwolił na oddanie przez niego strzału głową. Do tego strzał ten oddany został ze światła bramki, gdzie teoretycznie powinni znajdować się dwaj wysocy środkowi obrońcy Cartusii, których jednak nie było w tym miejscu. Splot tych okoliczności i złe ustawienie bloku defensywnego było przyczyną utraty gola. To co jednak stało się w 90 minucie meczu, tego nie wiadomo jak już nazwać. Może zaćmienie umysłu, może głupota a może po prostu akcja z serii „futbolowe jaja”. W roli głównej wystąpił w tej sytuacji doświadczony i do tej pory dobrze spisujący się bramkarz Cartusii Piotr Bach, który po kolejnej wrzutce piłki przez gości w pole bramkowe Cartusii złapał piłkę, ale został poturbowany przez nabiegającego na futbolówkę jednego z napastników gospodarzy i upadł na ziemię, ale cały czas trzymając piłkę w rękach. Sfrustrowany chyba brakiem reakcji sędziego i nie odgwizdaniem faulu na bramkarzu podbiegł do leżącego na ziemi napastnika gospodarzy i próbując samemu wymierzyć sprawiedliwość rzucił w niego piłką. Futbolówka odbijając się od pleców tego zawodnika poleciała z powrotem w kierunku bramki i wturlała się do siatki. Na nic zdały się protesty samego bramkarza Cartusii jak i pozostałych piłkarzy, albowiem sędzia uznał bramkę, wskazał na środek boiska a dodatkowo za zagranie to pokazał żółtą kartkę bramkarzowi Cartusii, który powinien się cieszyć, że nie ujrzał kartki czerwonej. To jednak marne pocieszenie, bo tak głupia strata bramki i w efekcie porażka w tym meczu nie pozwoliła na poprawienie zdobyczy punktowej a w konsekwencji przesunięcie drużyny w tabeli do strefy spadkowej. Po porażce tej sytuacja Cartusii w walce o utrzymanie zaczyna się bardzo komplikować. Trudne zadanie stoi teraz przed trenerem Piotrem Rzepka, aby odpowiednio przemówić do piłkarzy i skutecznie ich zmotywować. Póki są jeszcze szanse, nie należy się poddawać i trzeba grać do końca.

Składy drużyn :

Cartusia : Bach- Szejko, Dawidowski, Jankowski, Bodalski, Radomski (50' Olszewski), Bodzak, Golc (66' Kitowski), Bucholc, Adamkiewicz (64' Malanowski)- Omar Tall;

Rez.: Bogdziewicz- Kitowski, Olszewski, Malanowski, Radomski, Toruńczak, Grzymkowski;

Gwiazda : Kartuszyński- Kagawa, Froelke (50' Reda) , Prusaczyk, Drewek, Lipski N. (46' Narloch), Frymark (70' Schulz), Lipski R., Prondziński (54' Mrówczyński), Kerszk (66' Brzoska), Karolczyk;

Rez.: Czapiewski, Mrówczyński, Brzoska, Narloch, Reda, Schulz;

Bramki :

1:0 Karolczyk (2’), 1:1 Bucholc (34’), 1:2 Omar Tall (43’), 2:2 Drewek (86’), 3:2 Narloch (90’)

Kartki :

Gwiazda : Kerszk (ż), Narloch (ż), Kagawa (ż);

Cartusia : Jankowski (ż), Bach (ż), Szejko (ż);

Sędziowie :

Cyrson Mirosław – główny

Cyrson Andrzej – asystent 1

Cyrson Dominik – asystent 2

Zdjęcia z meczu :