Niestety przegrywamy w Kartuzach z Gromem Nowy Staw 0:1 (0:1). Jedyną bramkę w tym spotkaniu zdobył w 45 minucie były zawodnik Cartusii Mateusz Niedźwiecki. Kartuzjanie całą drugą część meczu praktycznie nie schodzili z połowy przeciwnika i stworzyli sobie okazje do zdobycia bramki, ale gościom z Nowego Stawu udało się utrzymać prowadzenie i niestety po ostatnim gwizdku sędziego, to oni cieszyli się z 3 punktów. Gratulacje dla Gromu Nowy Staw a my szybko musimy zapomnieć o tym meczu i zacząć przygotowywać się do następnego, który już w najbliższą niedzielę w Karsinie z miejscową Gwiazdą. Więcej o meczu oraz zdjęcia w rozwinięciu ....

To, że nie będzie to łatwe spotkanie wiadomo było już przed meczem, albowiem mocno wzmocnieni przed wiosną piłkarze Gromu byli jego faworytem, a dodatkowo Kartuzjanie przystępowali do tego meczu w niepełnym składzie, o czym pisaliśmy w poprzednim artykule. Po pierwszym gwizdku sędziego okazało się jednak, że „nie taki diabeł straszny jak go malują”. Kartuzjanie od początku meczu częściej byli przy piłce i dłużej się przy niej utrzymywali. Goście bardzo uważnie grali w defensywie i skutecznie rozbijali ataki Cartusii, co uniemożliwiło niebiesko-biało-czarnym stwarzanie sytuacji bramkowych. Pierwszą groźną akcję bramkową piłkarze Cartusii przeprowadzili w 17 minucie meczu, w której Dominik Bucholc idealnie zagrał nad obrońcami Gromu do wbiegającego w pole karne gości Pawła Szejko, który po przyjęciu piłki znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem, ale jego nieco spóźnione uderzenie na bramkę zdążył zablokował wracający obrońca Gromu. W 23 minucie ładny strzał zza pola karnego gości oddał jeszcze Dominik Bucholc, ale w tej sytuacji skuteczną interwencją popisał się golkiper gości Paweł Szafek.  Do końca pierwszej połowy Kartuzjanie nadal posiadali inicjatywę, ale sytuacji bramkowych nie potrafili już stworzyć. Widać było, że remis satysfakcjonował gości, którzy cały czas grając uważnie w tyłach nie forsowali tempa i grali swoje, czekając na okazję do wyprowadzenia groźnych kontrataków. Często swoich okazji szukali w dalekich zagraniach do szybkiego napastnika Mateusza Niedźwieckiego, ale albo znajdował się on na pozycji spalonej, albo dobrze interweniowali obrońcy Cartusii. Niestety w ostatniej akcji pierwszej połowy piłkarzom Cartusii przytrafił się  bardzo znamienny w skutkach błąd. W sytuacji tej piłkę na połowie boiska stracił kiwający się z przeciwnikami Omar Tall, po czym goście szybkim, prostopadłym zagraniem kolejny raz uruchomili swojego napastnika Mateusza Niedźwieckiego. Ten do piłki jednak nie zdążył, albowiem daleko z bramki wybiegł czujny bramkarz Cartusii Piotr Bach, który wybiegając daleko za pole karne uprzedził napastnika Gromu i wślizgiem próbował wybić futbolówkę spod jego nóg. Niestety wybijając piłkę trafił nią w napastnika Gromu, a po odbiciu od niego futbolówka poleciała wysoko do gór i na nieszczęście Cartusii spadła z powrotem pod nogi napastnika gości, który mając już pustą bramkę wpakował ją z okolic 17 metra do siatki. Była to 45 minuta meczu i zaraz po rozpoczęciu gry ze środka sędzia główny odgwizdał przerwę, na którą schodziliśmy przegrywając 0:1. Bramka ta nie była sprawiedliwa, bo goście nie zasłużyli na prowadzenie, ale o to pewnie chodziło trenerowi Gromu Grzegorzowi Obiała, który tak ustawił swój zespół, aby grając od tyłu dać wciągnąć się na własną połowę piłkarzom Cartusii i szukać okazji w szybkich kontrach. Jeżeli tak było, to plan został zrealizowany w 100 procentach.

W drugiej odsłonie Kartuzjanie nadal przeważali i praktycznie nie schodzili już z połowy rywala. W dalszym ciągu posiadali inicjatywę, ale większość akcji kończyła się na obrońcach Gromu. Jednak na samym początku tej części gry to goście bliżsi byli podwyższenia wyniku. Już w 49 minucie meczu wyprowadzili bowiem szybką kontrę, po której piłka z boku pola karnego Cartusii zagrana została przed bramkę do nadbiegającego tam jednego z napastników Gromu, który wygrał walkę o pozycję z obrońcami Cartusii i ładnie z okolic 5 metra uderzył z pierwszej piłki na bramkę, ale futbolówka uderzyła w poprzeczkę i na szczęście spadając z powrotem w pole bramkowe została wybita przez obrońcę Cartusii Macieja Jankowskiego. Później okazje do zdobycia bramki stwarzali już tylko gospodarze. W 51 minucie pierwszą idealną okazję do wyrównania wyniku zmarnował Omar Tall, który miał możliwość zrehabilitowania się za straconą bramkę. W sytuacji tej, po ładnej akcji niebiesko-biało-czarnych w polu karnym gości zagrana piłka trafiła do niepilnowanego Omara Talla, który w sytuacji sam na sam uderzył na bramkę z okolic 10 metra, ale niestety trafił futbolówką w interweniującego bramkarza gości. W 59 minucie kolejny ładny strzał na bramkę gości zza pola karnego oddał ponownie Dominik Bucholc, ale tym razem futbolówka po rykoszecie od obrońcy Gromu wychodzi na róg. W 62 minucie meczu Kartuzjanie kolejny raz zawitali w polu karnym gości. Do piłki w tej sytuacji dopadł Zbigniew Bodzak, który idealnie zacentrował ją na dalszy słupek do nadbiegającego tam Klaudiusz Zapory. Ten mając pustą bramkę, z bliskiej odległości nieczysto trafił głową w piłkę, po czym futbolówka spadła pod nogi jednego z obrońców gości, który zdołał wybić ją w pole. W 74 minucie wspomniany wyżej obrońca Cartusii Klaudiusz Zapora kolejny raz zawitał pod polem karnym gości, gdzie po indywidualnej akcji ładnie minął obrońcę gromu i łamiąc akcję do środka, z lekkiego kąta uderzył na bramkę, ale znowu na drodze piłki do siatki stanął golkiper gości, Paweł Szafek, który skutecznie obronił uderzenie obrońcy Cartusii. Im bliżej końca meczu, tym goście skuteczniej kradli czas symulując urazy po różnych interwencjach piłkarzy Cartusii, po których długo dochodzili do siebie i często prosząc o interwencję służb medycznych. To jednak ich prawo i dlatego nie można mieć do nich żadnych pretensji. Wygrywali przecież 1:0 i na pewno nie zależało im na forsowaniu tempa, a wręcz przeciwnie chodziło o to, aby czas uciekał jak najszybciej się da. Pomimo doliczonych do regulaminowego czasu gry aż 5 minut Kartuzjanom nie udało się już doprowadzić do remisu. Tego dnia bili po prostu głową w mur, bo ciężko było przebić się przez dobrze zorganizowaną obronę gości a ostatnie, otwierające drogę do bramki podania nie zawsze były takie jakie byśmy chcieli oglądać. Mimo wszystko piłkarzom Cartusii brakowało dokładności i precyzji w ostatnich fragmentach akcji. Goście z kolei poza sytuacją w 49 minucie meczu mieli jeszcze jeden stały fragment gry, po którym próbowali zaszkodzić bramkarzowi Cartusii. Był to rzut wolny wykonywany z okolic 22 metra, po którym uderzona nad murem piłka przeleciała nieznacznie obok słupka. Poza tym więcej groźnych sytuacji bramkowych nie stworzyli, ale wystarczyło to do zdobycia kompletu punktów, a o to przecież najbardziej chodziło.

Składy drużyn :

Cartusia : Bach- Zapora, Jankowski, Dawidowski (kpt), Bodalski (68’ Radomski)- Adamkiewicz, Bodzak, Golc (75’ Kitowski), Bucholc (81’ Toruńczak), Szejko- Omar Tall;

Rez.: Bogdziewicz- Kitowski, Olszewski, Malanowski, Radomski, Toruńczak, Grzymkowski;

Grom : Szafek- Polański, Ziewiec (65’ Michalski), Bany, Jędrzejewski, Karczewski, Karniluk (58’ Włodarczyk), Danielak, Kielar, Wieliczko (58’ Orlando Escobar), Niedźwiecki;

Rez.: Knut- Michalski, Włodarczyk, Karwat, Orlando Escobar, Janowski, Suchcicki;

Bramki :

0:1 Niedźwiecki (45’)

Kartki :

Cartusia : Omar Tall (ż), Bodzak (ż), Kitowski (ż);

Grom : Karczewski (ż), Orlando Escobar (ż),

Sędziowie :

Jurczak Krzysztof- główny

Stępniak Mateusz- asystent

Michalski Tomasz – asystent

Zdjęcia :