W bardzo ważnym pojedynku w ramach 23 kolejki IV Ligi „RWS Investments Group” piłkarze Cartusii pokonali na wyjeździe rezerwy Lechii Gdańsk 2:0 (1:0). Bramki w tym spotkaniu strzelali Maciej Jankowski z rzutu karnego oraz Omar Tall. Faworytem tego spotkania byli młodzi Gdańszczanie, ale dobrze zorganizowany, szczególnie w defensywie zespół niebiesko-biało-czarnych na niezbyt wiele pozwolił gospodarzom a w ofensywie stwarzał groźne sytuacje bramkowe, co ostatecznie dało pewne zwycięstwo i komplet punktów. Szersza relacja i zdjęcia w rozwinięciu….

Początek spotkania nie był porywającym widowiskiem, gra toczyła się głównie w środku pola z małą ilością sytuacji bramkowych. Więcej z gry mieli jakby piłkarze Lechii, ale Kartuzjanie bardzo mądrze i uważnie w defensywie bronili dostępu do własnej bramki. Dlatego też Gdańszczanom bardzo trudno było przedostać się w pole karne niebiesko-biało-czarnych. Kartuzjanie z kolei jak tylko nadarzała się okazja próbowali przejść do szybkiego kontrataku i stwarzać sytuacje bramkowe. Pierwsza taka okazja nadarzyła się w 20 minucie, kiedy to piłkę w polu karnym gospodarzy otrzymał Zbyszek Bodzak, który idealnie dorzucił na dalszy słupek do zamykającego akcję Omara Tall, który pozostawiony bez opieki, bez zastanowienia się uderzył bardzo mocno na bramkę z okolic 10 metra, ale piłka o centymetry minęła słupek bramki. Było to pierwsze strzeżenie Gdańszczan. Biało-zieloni pierwszy strzał na bramkę Cartusii oddali kilka minut później, bo w 26 minucie, ale lecącą w bramkę piłkę pewnie obronił golkiper Cartusii Piotr Bach. W 42 minucie meczu rozgrywającego bardzo dobry mecz Zbyszka Bodzaka w polu karnym gospodarzy fauluje jeden z obrońców Lechii i sędzia główny wskazuje na 11 metr. Do rzutu karnego podszedł Maciej Jankowski, który uderzył mocno w róg i co prawda bramkarz Lechii Patryk Prange wyczuł intencję strzelca i  rzucił się w kierunku lotu piłki i nawet dotknął ją lekko palcami, ale strzał był na tyle silny, że piłka przełamała ręce bramkarza i ugrzęzła w siatce. W końcówce pierwszej połowie Cartusia jeszcze dwukrotnie zagroziła bramce Lechii i dwukrotnie za sprawą Omara Tall. Najpierw po szybkiej kontrze zawodnik ten w dogodnej sytuacji zdecydował się na strzał z okolic linii pola karnego, ale strzał ten w ostatniej chwili został zablokowany przez wracającego obrońcę, a potem widząc wysuniętego z bramki bramkarza Lechii z okolic 40 metra zawodnik ten uderzył na bramkę i niewiele zabrakło do szczęścia, albowiem piłka co prawda przeleciała nad bramkarzem, ale niestety minęła także nieznacznie słupek bramki. Wynik do przerwy 0:1 dla Cartusii.

Pierwsze 10 minut drugiej połowy to bardzo koncertowa gra niebiesko-biało-czarnych. Najpierw w 51 minucie meczu Omar Tall po rzucie rożnym bitym przez Dominika Bucholca i przebiciu piłki głową wygrał walkę o pozycję z obrońcami Lechii w ich polu bramkowym i z bliskiej odległości wepchnął piłkę do siatki podwyższając prowadzenie na 2:0. Zaraz potem bardzo ładną, oskrzydlającą akcją popisał się obrońca Cartusii Artur Bodalski, który przebiegając z piłką na prawej flance kilkadziesiąt metrów, wbiegł z futbolówką w pole karne, mijając po drodze obrońcę i spod linii końcowej idealnie wyłożył piłkę przed bramkę nadbiegającemu tam Janowi Turowskiemu, który z 7 metra uderzył z pierwszej piłki, ale futbolówka odbiła się tylko od poprzeczki, spadła na linię bramkową i ostatecznie wyszła w pole. Kolejny raz Gdańszczanie mogli mówić o dużym szczęściu. Na koniec, bo w 53 minucie Kartuzjanie wykonywali kolejny rzut różny, po którym głową na bramkę uderzał kapitan Cartusii Marek Dawidowski, ale tym razem futbolówka przeleciała minimalnie obok spojenia słupka z poprzeczką. Po tej sytuacji Kartuzjanie spuścili z tonu, a do głosu doszli piłkarze Lechii, którzy od tej pory do końca spotkania częściej byli przy piłce, rozgrywali ją z lewej do prawej strony, szukając możliwości przedostania się pod bramkę Cartusii. Piłka wędrowała jak po sznurku miedzy gospodarzami, ale akcje te kończyły się na 20-25 metrze od bramki Cartusii, albowiem dobrze zorganizowani w defensywie niebiesko-biało-czarni, skutecznie je przerywali. W 60 minucie bardzo ładnym strzałem z okolic 25 metra popisał się zawodnik Lechii Mikołaj Rakowski, ale na szczęście mocno bita piłka odbiła się od górnej części słupka i wyszła na aut bramkowy. Drugim takim zagrożeniem ze strony Lechii była oskrzydlająca akcja Gdańszczan, po której dorzucona w pole karne Cartusii futbolówka spadła pod nogi, któregoś z Lechistów, który z bliskiej odległości uderzył na bramkę, ale trafił piłką w interweniującego obrońcę Cartusii Macieja Jankowskiego, który w ostatniej chwili zablokował brzuchem to uderzenie, po którym futbolówka przeleciała nad poprzeczką. Niestety interwencją tą Maciej Jankowski naraził się na kontuzję, jednak po interwencji służb medycznych wrócił ostatecznie do gry. Ta i wiele innych sytuacji Cartusii w tym meczu potwierdziła z jaką determinacją i wolą zwycięstwa do tego spotkania podeszli Kartuzjanie. Właśnie takich niebiesko-biało-czarnych chciałoby się oglądać w każdym meczu. Opisana sytuacja Lechii była ostatnia z groźnych sytuacji bramkowych i choć mając dalszą przewagę w posiadaniu piłki nic więcej pod bramką Piotra Bacha się nie działo i dlatego wynik do końca meczu nie uległ już zmianie i Kartuzjanie zasłużenie wywieźli komplet punktów.

Składy drużyn :

Cartusia : Bach- Zapora, Dawidowski (kpt), Jankowski, Bodalski- Turowski (89’ Kitowski), Bodzak (90’ Malanowski), Golc, Bucholc, Szejko- Omar Tall;

Rez.: Bogdziewicz- Kitowski, Wierzchołowski, Malanowski, Radomski, Grzymkowski;

Lechia : Prange- Duraj, Mekler, Pietrzak (76’ Skibiniauskas), Rakowski, Landowski (kpt), Nowakowski, Niewiadomski, Borcuch (73’ Mielnik), Majer, Tuleja (73’ Kaczorowski);

Rez.: Turcinavicius- Kaczorowski, Skibiniauskas, Mielnik;

Bramki :

0:1 Jankowski (k. 42’), 0:2 Omar Tall (51’);

Kartki :

Cartusia : Bucholc (ż), Omar Tall (ż);

Lechia : Pietrzak (ż);

Zdjęcia :