W przedostatniej kolejce rundy jesiennej IV ligowa Cartusia 1923 Kartuzy zremisowała na własnym boisku z GKS Kowale 1:1 (0:0). Bramki w tym spotkaniu strzelali Jan Turowski dla Cartusii strzałem z rzutu wolnego w 84 minucie spotkania, a bramkę wyrównujaca dla gości w ostatniej akcji meczu Michał Podobiński. Była to 95 minuta meczu, po której sędzia główny nie pozwolił już rozpocząć gry ze środka i zakończył to spotkanie. Podział punktów sprawiedliwy, bo w pierwszej połowie lepiej wyglądali goście, natomiast Cartusia do gry ruszyła dopiero w drugiej odsłonie. Skład Cartusii w rozwinięciu, natomiast szersza relacja, protokół meczowy i zdjęcia wkrótce....

Kartuzjanie do sobotniego spotkania, pomimo wielu braków kadrowych, przystępowali w roli faworyta. Predysponowani do tej roli byli głównie z racji zajmowanego miejsca w tabeli. W drużynie Cartusii zabrakło jednak kontuzjowanych w ostatnim meczu w Luzinie Przemka Kussa, Franka Sierszyńskiego i Klaudiusza Zapory a także Rolanda Kazubowskiego, Pawła Rypla i bramkarza Artura Babińskiego. Do składu wrócili natomiast po dłuższej przerwie Mateusz Toporek i Zbyszek Bodzak. Przy tak okrojonym składzie atmosfera przed meczem nie napawała optymizmem. Widać to też było w trakcie pierwszej połowy, w której więcej z gry mieli piłkarze z Kowal. To właśnie goście częściej byli przy piłce i częściej stwarzali sytuacje bramkowe. Najlepszej z nich nie wykorzystał były zawodnik Cartusii Krzysztof Kwasny, który w 25 minucie meczu po wrzutce piłki w pole bramkowe, zamykając akcję, nie trafił głową do pustej bramki. W okolicach 30 minuty meczu goście wykonywali chyba z 5 rzutów rożnych z rzędu i był to chyba najtrudniejszy okres dla Cartusii. Piłka po sytuacjach tych często kotłowała się w polu karnym niebiesko- biało- czarnych i z trudem była wybijana. Dodatkowo w 36 minucie po kolejnej wrzutce piłki w pole karne Cartusii kapitan Kowal Jan Przybyszewski strzałem głową pokonuje młodego bramkarza Cartusii Filipa Petka. Na szczęście zawodnik ten znajdował się na pozycji spalonej i bramka nie została uznana. Podobna sytuacja miała miejsce 5 minut później, ale tym razem bramkę strzelają Kartuzjanie a dokładnie Marek Dawidowski. Gol ten podobnie jak bramka dla Kowal nie został uznany, albowiem zawodnik Cartusii znajdował się również na pozycji spalonej. W 44 minucie bardzo ładnym strzałem z okolic narożnika pola karnego popisał się z kolei kapitan Cartusii Marcin Adamkiewicz, ale piłka trafiła tylko w poprzeczkę i wyszła w pole. Był to ostatni ciekawy akcent w tej części gry i dlatego na przerwę piłkarze schodzili z bezbramkowym remisem.

W drugiej odsłonie mogliśmy oglądać już zupełnie inny zespół Cartusii. To właśnie Kartuzjanie przejęli inicjatywę i częściej byli przy piłce. Na samym początku dwukrotnie w dogodnej sytuacji strzeleckiej znalazł się Marcin Adamkiewicz, ale w obu przypadkach uderzając z pola karnego nieczysto trafił w piłkę i futbolówka poleciała obok bramki. W 59 minucie kolejna dogodna sytuacja Cartusii, w której tym razem Zbyszek Bodzak uderza z linii pola karnego a piłka poszybowała nieznacznie nad spojeniem słupka z poprzeczką bramki strzeżonej przez Michała Gołuńskiego. W odpowiedzi w 70 minucie piłkarze z Kowal po rzucie rożnym strzelają bramkę, ale w sytuacji tej faulowali interweniującego w polu bramkowych golkipera Cartusii Filipa Petka, który długo po tej sytuacji nie mógł się pozbierać i dlatego bramka ta nie została uznana. W 83 minucie spotkania po faulu na kapitanie Cartusii Marcinie Adamkiewiczu niebiesko- biało- czarni wykonywali rzut wolny z okolic 18 metra na wprost bramki. Do wolnego podszedł Jan Turowski, który uderzył płasko obok muru i piłka przy nienajlepszej interwencji bramkarza gosci, który przepuścił piłke pod brzuchem wylądowała w siatce. Takim właśnie sposobem Kartuzjanie wyszli w końcu na prowadzenie 1:0. Po strzeleniu bramki Kartuzjanie kontrolowali wydarzenia na boisku i skutecznie bronili wyniku nie pozwalając na zbyt wiele piłkarzom z Kowal. Nic nie wskazywało zatem, że zwycięstwo to będzie zagrożone. Tymczasem w ostatniej akcji meczu, w dość niegroźnej sytuacji piłka dorzucona została spod linii bocznej w pole karne Cartusii i wydawało się że leciała tak długo, że spokojnie któryś z obrońców lub bramkarz Cartusii zdołają ja wybić lub złapać. Niestety najlepiej w tej sytuacji znalazł się wpuszczony chwilę wcześniej na boisko zawodnik gości Michał Podobiński, który wygrał walkę o pozycję i strzałem głową z 6 metra pokonał bramkarza Cartusii ustalając w ten sposób w 94 minucie meczu wynik spotkania na 1:1. Była to ostatnia akcja meczu, po której sędzia główny nie pozwolił już rozpocząć Cartusii gry ze środka i zakończył to spotkanie. W taki właśnie sposób Kartuzjanie stracili dwa punkty, które pozwoliłyby wskoczyć wyżej w tabeli i z większym spokojem przystąpić do zimowej przerwy. Był to drugi taki przypadek po meczu z Wierzycą Pelplin, w którym Kartuzjanie dali sobie wyszarpać zwycięstwo w ostatniej akcji meczu. Tymczasem w następnym tygodniu, w swoim ostatnim ligowym meczu w tym roku, o punkty będzie już z pewnością o wiele trudniej, albowiem podopieczni trenera Błażeja Adamusa zmierzą się na wyjeździe z pozostającym ostatnio w bardzo dobrej dyspozycji Stolemem Gniewino.

Składy drużyn :

Cartusia : Petka- Raulin, Dawidowski, Jankowski, Mach- Adamkiewicz (kpt.), Bodzak, Toporek (70' Piór), Nurek, Turowski- Ustowski;

Rez.: Wezel- Piór, Konkol, Rypel;

Kowale : Gołuński- Przybyszewski, Kwasny, Borkowski (78’ Podobiński), Przybylski, Stefanik, Kloskowski, Kowalczyk, Bork (72’ Lisowski), Kustusz (78’ Bujak), Gierałtowski;

Rez.: Naus- Bujak, Lisowski, Podobiński, Gabrukiwicz;

Bramki :

1:0 Turowski (83’), 1:1 Podobiński (90+4’)

Kartki :

Cartusia : Adamkiewicz (ż), Turowski (ż);

Kowale : Kowalczyk (ż);

Sędziowie :

Walkowski Michał- główny,

Krawczyk Sebastian- asystent 1,

Lipa Dominik- asystent 2;

Skład Cartusii :

Petka- Raulin, Dawidowski, Jankowski, Mach- Adamkiewicz (kpt.), Bodzak, Toporek (72' Piór), Nurek, Turowski- Ustowski;

Rez.: Wezel- Piór, Konkol, Rypel;

Zdjęcia :