Po bardzo dobrym spotkaniu, trzymającym w napięciu do ostatniej minuty i obfitującym w wiele bramek i akcji bramkowych Cartusia uległa na własnym boisku Gryfowi Słupsk 2:3 (1:1). Warto było obejrzeć to spotkanie, które godne było dwóch wiodących drużyn w lidze. Brawo dla obu ekip za stworzenie atrakcyjnego widowiska. Bramki dla Cartusii strzelali Filip Ustowski i kapitan niebiesko- biało- czarnych Marcin Adamkiewicz. No cóż, tym razem punkty pojechały do Słupska. Szersza relacja, protokół meczowy i zdjęcia w rozwinięciu .....

Sobotnie starcie z Gryfem Słupsk było bardzo wyrównanym pojedynkiem, takim typowym na remis. Obie ekipy w swoich akcjach ofensywnych były bardzo groźne i każda z drużyn mogła przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. W pojedynku tym nie było żadnej kalkulacji i każda z drużyn dążyła do zdobywania bramek. Dzięki temu widowisko to stało się bardzo atrakcyjne dla widza i dobrze oglądało się ten pojedynek. Lepiej w mecz weszli jednak goście ze Słupska, którzy już w 8 minucie za sprawą byłego piłkarza Cartusii Bartka Nałęcza wyszli na prowadzenie. W sytuacji tej piłka z rzutu rożnego została dograna na bliższy słupek i tam pozostawiony bez opieki Bartłomiej Nałęcz wyszedł w powietrze i strzałem głową z 5 metra wpakował piłkę do siatki. Stałe fragmenty gry, to w sobotnim pojedynku była najgroźniejsza broń Gryfitów. Zresztą wszystkie bramki w tym meczu goście strzelili właśnie w ten sposób. Na szczęście po stracie bramki Kartuzjanie odpowiedzieli bardzo szybko, bo już w 10 minucie doprowadzili do remisu. W sytuacji tej niebiesko-biało-czarni wykonywali rzut różny. Piłka dorzucona na dalszy słupek, na zamknięcie, spadła na głowę Adriana Raulina, który idealnie dograł przed bramkę, a tam swoje dobre warunki fizyczne wykorzystał Filip Ustowski, który wygrał pojedynek powietrzny z bramkarzem i obrońcami i głową z bliskiej odległości umieścił piłkę w bramce. Po tej akcji żadna z drużyn nie zwolniła tempa i w dalszym ciągu dążyła do strzelania kolejnych bramek. Bliżsi byli Słupszczanie, którzy w 28 minucie wykonywali rzut wolny z okolic 22 metra. Piłka uderzona nad murem w kierunku bliższego słupka, po rękach interweniującego bramkarza Cartusii Artura Babińskiego odbiła się od poprzeczki i wyszła na róg. Sprawiedliwym wynikiem 1:1 zakończyła się zatem wyrównana pierwsza połowa.

Druga połowa rozpoczęła się od strzału młodego obrońcy Cartusii Kladiusza Zapora, który z okolic 25 metra uderzył na bramkę, ale piłka nieznacznie minęła słupek i wyszła na aut bramkowy. Niestety już w 50 minucie goście drugi raz w tym spotkaniu wychodzą na prowadzenie. Kolejny raz rzut rożny w wykonaniu Gryfa i piłka dorzucona na bliższy słupek zaskakuje naszych defensorów. Zmierzającą w pole bramkowe piłkę musnął głową próbujący wybić ją obrońca Cartusii Marek Dawidowski, ale zrobił to na tyle niefortunnie, że skierował futbolówkę w kierunku własnej bramki. Niestety kiks ten zaskoczył także golkipera Cartusii Artura Babińskiego, który stojąc na linii bramkowej próbował jeszcze obronić to uderzenie, ale czasu na właściwą reakcje nie było i wepchnął futbolówkę do własnej bramki. W taki kuriozalny sposób goście wyszli na prowadzenie 1:2. W 65 minucie spotkania Kartuzjanie kolejny raz doprowadzają do remisu. W tej sytuacji piłkę w polu karnym gości otrzymał Filip Ustowski, który ładnie zwiódł kryjącego go obrońcę i wychodząc na pozycję sam na sam z bramkarzem został sfaulowany przez goniącego go obrońcę i sędzia bez wahania wskazał na 11 metr. Pewnym wykonawcą rzutu karnego okazał się kapitan Cartusii Marcin Adamkiewicz, który doprowadził do remisu 2:2. Niestety z bramki tej cieszyliśmy się bardzo krótko, albowiem dwie minuty później kolejny rzut różny dla Gryfa i kolejna bramka. Tym razem piłka z rzutu rożnego rozegrana krótko między dwoma zawodnikami gości a następnie idealnie dorzucona w pole bramkowe trafia na głowę niepilnowanego jednego z napastników Gryfa, który uderza na bramkę. Golkiper Cartusii broni to uderzenie odbijając jednak piłkę przed siebie, a przy dobitce nadbiegającego tam Jakuba Hołowienko, nie miał już szans. Zawodnik Gryfa w sytuacji tej wygrał przed bramką walkę o pozycję z kryjącym go obrońcą Cartusii Maciejem Jankowskim i z bliskiej odległości wślizgiem wepchnął piłkę do siatki ustalając jak się później okazało w 67 minucie meczu wynik spotkania na 2:3. Po stracie bramki Kartuzjanie do ostatniego gwizdka sędziego dążyli do wyrównania i okazje ku temu mieli, niestety brakowało skuteczności. Najlepszej okazji dwukrotnie nie wykorzystał Marcin Adamkiewicz, który najpierw w 75 minucie, po idealnym zaraniu Zbyszka Bodzaka w pole karne, znalazł się w sytuacji sam na sam i uderzając na bramkę przeniósł piłkę nad poprzeczką, a następnie w 84 minucie spotkania w dogodnej sytuacji, znajdując się na 16 metrze na wprost bramki składając się do strzału nieczysto trafił w piłkę i ta kolejny raz przeleciała nad poprzeczką. Strzału z dystansu w dogodnej sytuacji próbował także Szymon Wenta, ale i jego uderzenie nie było zbyt precyzyjne i piłka ponownie przeleciała nad bramką. W 91 minucie meczu doszło do największej kontrowersji w tym spotkaniu, albowiem bardzo dobrze prowadzący do tej pory zawody sędzia główny niestety tym razem popełnił karygodny błąd i nie odgwizdał rzutu karnego dla Cartusii. W tej sytuacji dorzucona z rzutu rożnego piłka trafiła do zamykającego akcję Rolanda Kazubowskiego, który po przyjęciu piłki uderzył na bramkę, a zmierzającą w jej światło futbolówkę ręką zablokował interweniujący obrońca Gryfa. Piłka po odbiciu od ręki tego obrońcy zmieniła kierunek lotu i wyszła na aut bramkowy. Sędzia główny zamiast podyktować rzut karny zdecydował, że Cartusia kolejny raz wykonywać będzie rzut rożny. Była to bardzo dziwna decyzja sędziego, ale być może, na jej usprawiedliwienie, sędzia nie widział dokładnie tej sytuacji. Gdyby jednak na poziomie IV Ligi był VAR musiałby zmienić swoją decyzję. Tymczasem po rzucie rożnym piłka dorzucona w pole bramkowe Gryfa spadła na głowę kolejnego z młodych obrońców Cartusii Miłosza Mach, który bardzo dobrze i w tempo wyszedł w górę i uderzył na bramkę, ale stojący na linii bramkowej bramkarz Gryfa Michał Kędzia instynktownie obronił to uderzenie. Była to kolejna i ostatnia w tym meczu idealna okazja do wyrównania. Do końca spotkania nic już wielkiego się nie działo i wynik 2:3 dla Gryfa stał się faktem.

No cóż, po 5 zwycięstwach z rzędu przyszła pierwsza porażka, ale doznana w dobrym stylu. Pomimo przegranej piłkarze Cartusii pozostawili po sobie bardzo dobre wrażenie a remis byłby najbardziej sprawiedliwym wynikiem. Gratulacje dla Gryfa za zwycięstwo.

Składy drużyn :

Cartusia : Babiński- Turowski, Dawidowski, Mach, Zapora- Raulin (61’ Wenta), Bodzak, Jankowski (77’ Kazubowski), Adamkiewicz, Rypel- Ustowski (84’ Sierszyński);

Rez. : Petka- Konkol, Kazubowski, Wenta, Nurek, Sierszyński;

Gryf : Kędzia- Dąbrowski (75’ Bednarczyk), Hołowienko, Wańdzio, Nałęcz (89’ Nałęcz), Mikołajczyk, Majcher, Więckowski, Piekarski, Amoah, Szmytkiewicz;

Rez. : Gołębiewski- Bednarczyk, Mytych, Klimas, Janikiewicz; Barnik, Piechowski;

Bramki :

0:1 Nałęcz (8’), 1:1 Ustowski (10), 1:2 Babiński (50’ samob.), 2:2 Adamkiewcz (65’ k.), 2:3 Hołowienko (67’);

Kartki :

Cartusia : Rypel (ż);

Gryf : Wandzio (ż), Dąbrowski (ż);

Sędziowie :

Kofluk Łukasz – główny

Stępniak Mateusz – asystent 1

Kwapisiewicz Adam – asystent 2

Zdjęcia :