Niespodziewanym i dramatycznym wynikiem zakończyło się dzisiejsze spotkanie IV ligowej Cartusii, która podejmowała na własnym boisku niżej notowane Powiśle Dzierzgoń. Pomimo przewagi Cartusii w posiadaniu piłki i wielu wypracowanych sytuacji bramkowych, gole strzelali tylko piłkarze Powiśla. Wśród piłkarzy Cartusii dominowała zdecydowanie indolencja strzelecka. Piłka po strzałach naszych piłkarzy obijała tylko słupki i poprzeczkę bramki Powiśla i nigdy nie znalazła drogi do siatki. Niestety niewykorzystane sytuacje zgodnie ze starym porzekadłem zemściły się, albowiem goście z Dzierzgonia wyprowadzając szybkie i skuteczne kontry czterokrotnie pokonali naszego bramkarza i wygrali spotkanie 0:4 (0:2). Bramki strzelali Dampc (sam. 16'), Przybyszewski (45'), Kruczkowski (47') oraz Muller (90+2). Szersza relacja i protokół meczowy w rozwinięciu....

Po dzisiejszym spotkaniu wszyscy spodziewali się kompletu punktów, albowiem dobre występy ostatnio naszej drużyny, przy niezbyt udanym początku rundy wiosennej Powiśla, napawały optymizmem. Niestety ten przedmeczowy hurraoptymizm był prawdopodobnie powodem dzisiejszej porażki. Zbyt nonszalancka i lekceważąca momentami gra naszych piłkarzy była powodem błędów w defensywie i indolencji strzeleckiej w ataku. Już w 9 minucie Cartusia powinna prowadzić 2:0 po dwóch idealnych sytuacjach Mateusza Niedźwieckiego, który przegrał pojedynki sam na sam z bramkarzem gości Tomaszem Kowalskim. Pierwsza nadarzyła się już w 3 minucie meczu, kiedy to najlepszy strzelec Cartusii po otrzymaniu podania wbiegł z piłką w pole karne i przez nikogo nie atakowany, znajdując się na wprost bramki i mając dużo czasu, uderzył na tyle lekko, że piłka wpadła do rąk leżącego już na ziemi i interweniującego intuicyjnie bramkarza Powiśla. Kolejna sytuacja wydarzyła się w 9 minucie spotkania. W tej sytuacji po szybkiej kontrze wyprowadzonej przez Jakuba Gieca, który biegnąc przez połowę rywala doprowadził do sytuacji 2x1 i ostatecznie zagrał do nadbiegającego z boku Mateusza Niedźwieckiego. Ten przyjmując piłkę na 18 metrze od bramki gości minął jeszcze obrońcę Powiśla i widząc wychodzącego z bramki golkipera gości technicznym lobem próbował skierować futbolówkę do siatki. Co prawda piłka przeleciała nad bramkarzem, ale niestety przeleciała również nad poprzeczką i tylko jęk zawodu można było usłyszeć. W 16 minucie goście strzelają pierwszą bramkę. W sytuacji tej piłkarze Powiśla wykonywali rzut różny z lewej strony boiska. Dokręcona w kierunku bliższego słupka piłka została zbita przez jednego z piłkarzy, ale trafiła pod nogi stojącego na wprost bramki na 15 metrze Tomasza Wierciocha, który uderzył z pierwszej piłka na bramkę a futbolówka przelatując płasko przez gąszcz stojących tam zawodników odbiła się jeszcze od stojącego przed bramką kapitana naszej drużyny Marcina Dampca i wpadła do siatki. Takim sposobem goście niespodziewanie wyszli na prowadzenie 0:1. Bardzo szybko mogliśmy jednak wyrównać, gdyby celownik lepiej nastawiony miał Mateusz Niedźwiecki. W 21 minucie, po kolejnej ofensywnej akcji Cartusii, zagrana z boku pola karnego przed bramkę gości piłka trafiła pod nogi nabiegającego tam właśnie Mateusza Niedźwieckiego. Ten w sytuacji sam na sam z bramkarzem uderzył technicznie z ok. 10 metra w kierunku dalszego słupka, ale piłka odbiła się od poprzeczki i wyszła w pole. Była to trzecia znakomita, ale niestety niewykorzystana sytuacja naszego piłkarza w tym meczu. Chwilę później jedną z nielicznych akcji na naszą bramkę przeprowadzili goście i od razu znaleźli się w dobrej sytuacji bramkowej. Na szczęście w ostatniej chwili strzał jednego z napastników Powiśla skutecznie zablokował jeden z wracających obrońców Cartusii. W 30 minucie po kolejnym strzale Mateusza Niedźwieckiego, ale tym razem z okolic 17 metra, piłka przelatując obok przypatrującemu się tylko jej bramkarzowi Powiśla odbiła się od słupka i kolejny raz wyszła w pole. Gdy już wydawało się, że na przerwę będziemy schodzić z jednobramkowym prowadzeniem Powiśla, goście po stracie piłki w środku pola, przez niepotrzebnie dryblującego tam piłkarza Cartusii Jakuba Gieca, przejęli futbolówkę i wyprowadzili szybką kontrę, po której najmłodszy na boisku, bo zaledwie 17 letni Tomasz Przybyszewski wbiegł z piłką nasze pole karne i w sytuacji sam na sam uderzył obok wychodzącego z bramki golkipera Cartusii Bartka Małkińskiego, po czym piłka wpadła do siatki. Zaraz po tym sędzia główny dał sygnał do zejścia na przerwę.

Druga połowa idealnie rozpoczęła się dla gości. Dorzucona w nasze pole karne piłka minęła obrońców Cartusii i wpadła pod nogi Marka Kruczkowskiego, który przez nikogo nie atakowany uderzył z 11 metra i od 47 minuty goście prowadzili już 0:3. W 62 minucie spotkanie Kartuzjanie mieli kolejną idealną sytuację, aby zmniejszyć rozmiary porażki. W sytuacji tej ładnym, prostopadłym zagraniem w pole karne gości popisał się kapitan naszej jedenastki Marcin Dampc, który posłał futbolówkę między obrońcami Powiśla. Do piłki dobiegł nadbiegający z boku Jakub Giec, który zaraz po przyjęciu piłki minął wybiegającego z bramki bramkarza Powiśla i mając już tylko pustą bramkę zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału, w wyniku czego bramkarz gości zdążył się jeszcze rzucić pod nogi naszego napastnika i odbił uderzoną na bramkę piłkę kierując ją na rzut rożny. Po tej niewykorzystanej sytuacji wiadomym już było, że w spotkaniu tym nic już nie wskóramy, gdyż skoro nie wykorzystuje się takich sytuacji, to trudno wierzyć, że zdobędziemy bramki w innych. Chwilę później kolejną szybką kontrę wyprowadzili goście z Dzierzgonia, po której w sytuacji sam na sam z naszym bramkarzem znalazł się Krzysztof Wierzba. Na szczęście tym razem bardzo przytomnie zachował się bramkarz Cartusii Bartek Małkiński, który wychodząc daleko z bramki i skracając kąt obronił uderzenie napastnika Powiśla. Do końca spotkania Kartuzjanie w dalszym ciągu mieli przewagę, ale nic z niej nie wynikało. Było to przysłowiowe bicie głową w mur. Na domiar złego w 92 minucie po kolejnej stracie piłki w środku pola, tym razem przez Mateusza Toporka, goście przejęli futbolówke i szybko przemieścili się w nasze pole karne. To było jednak nieuniknione, albowiem większość z naszych piłkarzy dążąc do zmiany tego niekorzystnego rezultatu angażowao się w akcje ofensywne. Poza tym w tej sytuacji przeszkodził również sedzia głowny, który stojąc na linii biegu Mateusza zblokował przypadkiem piłkę, która przejeli goście. Po przejęciu futbolówki przez wpuszczonego chwilę wcześniej Mateusza Muller, ten podprowadził ja nieco bliżej pola karnego Cartusii i uderzył z 16 metra i futbolówka wpadła do siatki. Strzałem tym Mateusz Muller ustalił wynik spotkania na 0:4 dla Powiśla.

Wynik co prawda jest dość wysoki, ale na pewno nie zasłużony. Skoro jednak nie wykorzystuje się idealnych sytuacji bramkowych, to trudno liczyć na dobry wynik w jakimkolwiek spotkaniu. Na domiar złego 12 żółtą kartkę w bieżącym sezonie zobaczył dzisiaj Mateusz Toporek, co oznacza, że będzie musiał pauzować kolejne dwa mecze.

Składy drużyn :

Cartusia : Małkiński- Dawidowski, Adamkiewicz, Nurek (Siłkowski 79’), Wroński- Leszkiewicz (Kitowski 58’), Toporek, Sienkiewicz (Paninski 58’), Niedźwiecki- Dampc (kpt.), Giec;

Rez.: Babiński- Paninski, Kitowski, Sierszyński, Wołoszyk, Siłkowski, Raulin;

Powiśle : Kowalski- Maluchnik, Krysiński, Hadrysiak, Gajewski (kpt.), Przybyszewski, Gajewski M., Przybyszewski, Gajewski O., Wiercioch (Pietrzyk Maciej 90+3), Kruczkowski (Orłowski 88’), Pietrzyk Mateusz- Wierzba (Muller 80’);

Rez.: Kacprowicz- Górak, Muller, Orłowski, Pietrzyk Maciej, Tkaczyk;

Bramki :

0:1 Dampc (sam. 16’), 0:2 Przybyszewski (45’), 0:3 Kruczkowski (47’),  Muller (90+1);

Kartki :

Cartusia : Giec (ż), Toporek (ż), Adamkiewicz (ż), Niedźwiecki (ż);

Powiśle : ----